Sekcja U:



Krótka historia zespołu:



Sekcja U powstała na przełomie 1985 i 1986 roku w Ustrzykach Dolnych w składzie:

Dariusz Dziuruń (Nero) - gitara, kompozycje, chórki,

Janusz Stańczyk - gitara basowa,

Jacek Oskory (Cykor ) - perkusja,

Mariusz Koluch - śpiew, kompozycje, teksty.


W pierwszym okresie działalności podczas prób wokalnie w chórkach udzielał się także znany ustrzycki punk o pseudonimie Kojot. Autorem niemal połowy tekstów był Michał Broda, w owym czasie etatowy tekściarz KSU. Nie był to pierwszy zespół działający pod tą nazwą w Ustrzykach Dolnych. Kilka lat wcześniej, około 1982 roku powstała Sekcja U w składzie:


Krzysztof Potaczała - instrumenty klawiszowe, perkusja, śpiew,

Dariusz Dziuruń (Nero) - gitara,

Janusz Stańczyk - gitara basowa.


Po dwóch latach grupa się rozpadła, a w 1985 roku pod tym samym szyldem zreformowała się już w nowym składzie. Początkowo próby odbywały się w filii Ustrzyckiego Domu Kultury w Ustjanowej, dokąd należało dojechać ok. 5 kilometrów koleją, co było nie lada wyzwaniem dla tej mającej dość swobodne poczucie czasu ekipy. Sprzęt w sali prób składał się ze wzmacniaczy typu Eltron i mocno sfatygowanej perkusji, z niewiarygodnie wprost głośnym breakiem, skutecznie zagłuszającym resztę instrumentów. Grupa w owym czasie nie mogła niestety liczyć na możliwość odbywania prób w sali Ustrzyckiego Domu Kultury, co było dla każdego zespołu wielkim, rzadko spełniającym się marzeniem.

Styl muzyczny, w pierwszym okresie działalności opierał się na kompozycjach o punkowym rodowodzie, powoli ewoluując w stronę muzyki nowofalowej z ciekawszą i bardziej nasyconą harmonicznie fakturą wokalno-instrumentalną. Próby odbywały się rzadko, z powodu małej dostępności sprzętu nagłaśniającego, w związku z tym krótkie chwile twórczego uniesienia, przeplatane były dłuższymi okresami twórczego marazmu. W tym czasie większość grupy prowadziła dość hulaszczy tryb życia. Ten stan rzeczy utrzymał się do pierwszego koncertu we wrześniu 1986 roku w Ustrzyckim Domu Kultury. Zespół zaprezentował wówczas kilka utworów w punkowej stylistyce, które zyskały akceptację publiczności. Koncert spowodował wzrost zaangażowania członków zespołu w muzyczną działalność i zmianę miejsca prób.

Nero zaoferował swój pokój na pierwszym piętrze jego domu rodzinnego. Tam zespół używając pełnego zestawu perkusyjnego i wzmocnionych elektronicznie gitar, skutecznie zakłócał spokój pozostałym członkom rodziny Nera, cierpliwie znoszących dość duży hałas wytwarzany przez rockowy band. Styl zespołu w owym czasie ewoluował w stronę stylistyki nowofalowej, kompozycje ujawniały chęć twórczych poszukiwań nowego brzmienia i nowych harmonii. Podczas prób w domu Nera, zespół nabrał pewności siebie i opracował 11 kompozycji, dość odległych od powszechnego stylu jaki wówczas preferowali rockmani z Ustrzyk. Co ciekawe, jednym z pierwszych słuchaczy, nowego materiału była będąca wówczas w ciąży żona Janusza Stańczyka, Dorota. I nie jest to chyba przypadek, że syn Doroty i Janusza, urodzony kilka miesięcy później Marcin jest basistą, udzielającym się w różnych projektach muzycznych.

Po pewnym czasie pojawiła się możliwość odbywania przez zespół prób w Ustrzyckim Domu Kultury, na lepszym sprzęcie. Chłopcy z Sekcji U skwapliwie skorzystali z tej możliwości. Nic co dobre, nie trwa jednak wiecznie. Gdzieś na początku 1987 roku zespół musiał pogodzić się z faktem, że basistę Janusza Stańczyka powołano do odbycia służby wojskowej i potrzebny jest zastępca. Wybór padł na brata Nera – Klaudiusza, który w zabójczo ekspresowym tempie opanował partie basowe i zespół ponownie odzyskał utraconą stabilizację.

Pierwszy koncert w nowym składzie odbył się (w marcu lub kwietniu? A może w maju?) 1987 roku, ponownie w UDK i został bardzo życzliwie przyjęty przez ustrzycką publiczność. Podczas koncertu nie obyło się bez (na szczęście tylko słownych) utarczek pomiędzy braćmi, którzy, co nie było tajemnicą pozostawali od jakiegoś czasu w konflikcie, objawiającym się dość często podczas prób, wymianą niecenzuralnych uwag na tematy osobiste.

Udany koncert i życzliwe przyjęcie słuchaczy dodało członkom Sekcji U nowej, pozytywnej energii. Pojawił się pomysł , aby nagrać kasetę demo. Dzięki osobistemu zaangażowaniu Zdzisława Adamiaka i Adama Michny, pracowników Ustrzyckiego Domu Kultury zarejestrowano materiał, jak na owe czasy całkiem niezłej jakości, który jest jedynym dokumentem dźwiękowym pozostałym po Sekcji U w tym składzie. Zespół zgłosił także chęć występu na festiwalu Mokotowska Jesień Muzyczna w Warszawie, wysyłając kasetę z nagraniami i otrzymał zaproszenie do wzięcia udziału w konkursie dla młodych zespołów. Jednak z różnych, można rzec dość błahych przyczyn, na nim się nie pojawił. Planowano także inny koncert z udziałem zespołu, który miał odbyć się w rzeszowskim klubie „Pod Przewiązką” . Koncert okazał się wielką mistyfikacją, a organizator (jak się później okazało, nie był wcale związany z klubem) kłamcą i hochsztaplerem.

Ten niefortunny splot okoliczności przyczynił się do obniżenia nastrojów i zespół przestał właściwie grać, próby odbywały się okazjonalnie, członkowie grupy zajęli się swoimi prywatnymi sprawami i tęgimi hulankami. Po jednej z takich hulanek, nie do końca trzeźwy Nero, spowodował paniczny lęk wśród pracowników UDK i niechęć do udostępniania Sekcji U sali do prób. To wydarzenie, spowodowało jeszcze większy marazm, którego nie wytrzymał Mariusz Koluch powiadamiając Nera, że odchodzi z grupy. Sekcja U przestała istnieć, lecz żaden z członków zespołu nie zaniechał działalności muzycznej. Dariusz Dziuruń stworzył później kilka muzycznych projektów, udzielał się także jako gitarzysta KSU. Klaudiusz również grywał na basie w KSU, Jacek Oskory przewinął się przez kilka ustrzyckich grup, a Mariusz Koluch jeszcze w tym samym roku powołał do życia Nagie Zależności.



Od sympatyka:

19 września 1987 roku po raz pierwszy ujrzałem i usłyszałem Sekcję U na scenie ustrzyckiego "Domu Górnika". Po kilkuletniej nieobecności w Ustrzykach Dolnych miałem niewielkie pojęcie, co młodzi ludzie tu w muzyce wyprawiają, nakręceni legendą KSU. Przedtem słyszałem o Sekcji U, ale nie znałem ich muzyki. Na wspólnym koncercie wystąpiło kilka zespołów (w tym oczywiście KSU). Był to ostatni koncert Sekcji U. Mariusz Koluch na tym koncercie zagrał po raz pierwszy dla publiki ze swoimi Nagimi Zależnościami. Sekcja U spodobała mi się. Jak wielu moich przyjaciół, lubiłem już wtedy czołowych przedstawicieli cold wave (w szczególności The Cure i Joy Division, którymi grupa ewidentnie była zainspirowana). Sekcji U udało się świetnie przeszczepić "cold wave" na polski grunt, prezentowała całkiem niezły poziom wykonawczy, miała świetnego wokalistę i godnie kontynuowała regionalne tradycje "galicyjskie", zapoczątkowane przez KSU. Pomimo, że nowe trendy muzyczne były wtedy "już" dość dobrze znane, prawie nikt w Polsce nie robił muzyki tego typu. Zresztą jak zwykle: większość polskich zespołów zwanych rockowymi używa rockowego instrumentarium, ale nie gra rocka, tylko wykonuje piosenki. Sekcja U dorobiła się materiału na doskonałą płytę, która nawet i dziś mogłaby być wydana, ponieważ nagrania są jak na ówczesne amatorskie warunki całkiem niezłej jakości.


Maciej Kulczycki - 01.02.2012


Audio:

Są to fragmenty nagrań z Domu Górnika w Ustrzykach Dolnych. Utwór nr 1 pochodzi z koncertu w 1986 r. Pozostałe utwory nagrano w 1987 roku (ostatni na ostatnim koncercie 19.09.1987). Kompozycje: Sekcja U - © - wszelkie prawa zastrzeżone.